Warte uwagi
Najświeższe wpisy
- Szybki Eurostar
- Samolot A380 linii Qantas ponownie lata
- Sycylijskie festiwale
- Loty do Trypolisu Austrian Airlines
- Loty z Krakowa do Wenecji
Tematy
Ciekawe strony
Kategorie
- autokary oraz autobusy
- ciekawostki
- easyJet
- Germanwings
- linie lotnicze
- lotniska
- miasta
- Norwegian
- podróże
- Ryanair
- Wizzair
Spam Blocked
Jak uciekać to do hotelu
06th lipiec 2011
Co jakiś czas tyran z zabiedzonego państwa straszy niewinnych ludzi wojną domową lub atomową. Pogróżki są zazwyczaj słusznie zbywane machnięciem ręki, lecz co stałoby się, gdyby naprawdę doszło do konfliktu? Cóż, niektórzy z nas po prostu zarezerwowaliby pokój w hotelu.
Z takiego założenia wyszli twórcy budowli Null Stern Hotel, którzy wierzyli, że hotele przeciwatomowe zrobią furorę wśród turystów zmierzających do Szwajcarii. Tam bowiem otworzyli swój hotel, którego nazwa była bardzo adekwatna do poziomu oferowanych usług - oznaczała “hotel zerogwiazdkowy”. Nie wybrano jej jednak w przypływie samokrytyki. Założeniem przedsięwzięcia, pod autorstwem którego podpisali się artyści Frank i Patrik Riklin, było bowiem stworzenie miejsca - hotelu, w którym ludzie mogliby doświadczyć warunków, do jakich musieliby się przyzwyczaić w przypadku ataku nuklearnego. Innymi słowy: zero komfortu.
Hotel powstał po przekształceniu bunkra atomowego w miasteczku Teufen w kantonie St.Gallen. Jego szare ściany idealnie współgrały z brakiem jakichkolwiek ozdób w pokojach czy na korytarzach. Obiekt został otwarty 4 czerwca 2009 roku. Nie było w nim osobnych pokojów hotelowych – łóżka ustawiono w jednym pomieszczeniu, a surowe ściany ozdabiały jedynie zwisające z sufitu kable, filtry i rury wentylacyjne. Okna, których kilka metrów pod ziemią oczywiście brakuje, zastąpiono jednym wielkim monitorem, wyświetlającym obraz z kamery zewnętrznej umieszczonej nad hotelem na ulicy. Średnia temperatura pomieszczeń wynosiła 15 stopni C, ale goście zawsze mogli poprosić o termofor. Goście nie mieli do dyspozycji kelnerów ani pokojówek. Wszelkie wygody ograniczono do minimum, aby klienci mogli odnieść wrażenie, że przebywają w prawdziwym schronie podczas nuklearnej wojny. Jakkolwiek ciekawy był to pomysł, okazało się że rezerwacja hoteli tego typu nie stała się modą, czego oczekiwali bracia Riklin. Placówka przetrwała tylko rok, po czym została zamknięta.
Null Stern Hotel nie odniósł sukcesu jako przedsięwzięcie mające na celu przynieść jego autorom zyski, lecz z pewnością stał się ciekawą inicjatywą artystyczną. Media chętnie pisały o nietypowym hotelu, często w kontekście wspomnianych już pogróżek ze strony państw wrogo nastawionych do Zachodu. Niektóre czasopisma potraktowały eksperyment braci Riklin poważniej - i umieściły ich przedsiębiorstwo w europejskich i światowych rankingach hoteli, doceniając nietypowe założenia projektu. Dziś pozostaje on jednak tylko wspomnieniem.
Czy decyzja podróżnych o zignorowaniu Null Stern Hotel była słuszna? Czas pokaże; być może inicjatywa okaże się przydatna w przyszłości. Czy istnieje szansa, że kiedykolwiek ujrzymy przeciwatomowe hotele w Polsce? Jeśli tak, to bardzo nikła… Choć jeśli spojrzeć na pokoje, które oferują nam niektóre rodzime placówki, można odnieść wrażenie, że przez pomyłkę trafiliśmy do betonowego bunkra.